![]() |
![]() ![]() |
Jak to się zaczęło :W moim domku zawsze były psiaki, przez całe moje dzieciństwo towarzyszyły nam dwa wspaniałe owczarki niemieckie. Smutek po ich utracie był olbrzymi, wszyscy członkowie rodziny zgodzili się na kupno nowego psiaka. Powstało tylko pytanie jaka rasa będzie dla nas najlepsza. Husky odpadał, bo moim rodzice stwierdzili, że pies będzie się męczył bo nikt nie będzie chodził na spacery, a powszechnie wiadome jest, że syberiany to psy, które potrzebują ruchu. W międzyczasie była wystawa psów w Sopocie, no i wybraliśmy się tam z całą rodzinką, każdy zaczął wybierać szczeniaka dla siebie ( ja z bratem huska, mój tata owczarka, mama była neutralna). Gdy dopadłam klatkę z małymi Hasiorkami natychmiast zakochałam się w pięknym szarusiu, do tego mogłam go wziąć na rączki, a gdy to zrobiłam nie miałam zamiaru go oddawać. Mój tata gdzieś zniknął a ja zostałam bez pieniędzy. I jak tu kupić psa? Moja desperacja była wielka więc dałam hodowcy dowód osobisty w zastaw i powiedziałam, że będę jutro albo z pieniędzmi albo z pieskiem. No a szarus był wyjątkowo piękny.
Nikt z domowników nie miał serca go oddać i tak w naszym domu zamieszkał Camel (Artik). Następnego dnia mój tata pojechał zapłacić za psa i na wystawie stwierdził, że dwa to tak jak jeden i, że kupimy drugiego Siberianka. Niestety nic ciekawego nie znaleźliśmy. Rozpoczęłam szukanie szczeniaka po różnych polskich hodowlach, w międzyczasie Artik zaczął niszczyć wszystko co napotkał na drodze i moi rodzice zrezygnowali z kupna drugiego szczeniaka.... oni zrezygnowali ale ja nie :-)
Mając Arta zaczęłam coraz więcej dowiadywać się o tych psach, o hodowlach, no i stwierdziłam, że jak kupować drugiego psa (bez szansy na trzeciego) to mogę zaszaleć i sprowadzić psa z za granicy. Początkowo miał być to psiak Innifree lub Kristaris, ale problem z kupnem dobrego szczeniaka okazał się większy niż myślałam, do tego nie miałam pewności, że to co przyleci do mnie zza morza rzeczywiście będzie warte tego całego zamieszania. W międzyczasie poznałam Olę Grzegorczyk no i Ciukci :-) Mój wybór padł właśnie na tę hodowlę.
Po długich e-mailach jakimi napastowałam Olę byłam pewna, że dostanę fajnego psiaczka, fajnego szarego, brązowookiego psiaczka :-).
Dzięki uprzejmości Oli i Joaquina zostałam zaproszona do Hiszpanii, do hodowli. Gdy tam jechałam nie sądziłam, że przywiozę ze sobą Rudzielca a nie ukochanego szarusia.
Będąc w Hiszpanii miałam niepowtarzalną okazję zobaczyć wszystkie te wspaniałe psy jakie są w Ciukci. Równo po roku od przybycia Arta pojawił się drugi psiak Shapali de Ciukci i tu bardzo dziękuję Oli i Joaquinowi Guardiola za tego wspaniałego rudzielca i za niezapomniany pobyt w Hiszpanii, pełen ciepła i wspaniałej atmosfery |
|